FORUM - Technika, sprzęt, obróbka - dla początkujących


 
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
motorcycleman
(zobacz zdjecia)


Dołączył: 01 Paź 2004
Posty: 63

PostWysłany: 2010-06-30 , 11:23:16    Temat postu: dla początkujących Odpowiedz z cytatem

Popełniłem całkiem niedawno kilka technicznych tekstów dla początkujących. Mam nadzieję, że spełniają standardy nowego OPH Wink
Wklejam - może się komuś przyda. Smile


Kadry pełne bieli

Trwa czas zimowych ferii, szaleństw na śniegu... chwil, które lubimy uwieczniać aparatem fotograficznym. Warto pamiętać o kilku sprawach, by z takiej wyprawy powrócić z dobrymi zdjęciami oraz sprawnym sprzętem.


JASNE, ŻE JAŚNIEJ

Duże połacie śniegu często oszukują światłomierz. Okazuje się, że „biały puszek” na zdjęciu, zamiast być śnieżnobiały, najczęściej wygląda jak szary popiół. Oczywiście, można temu zaradzić włączając w aparacie program „plaża/śnieg”, a gdy nasz sprzęt nie daje nam takiej możliwości, trzeba ręcznie zwiększyć ilość światła wpadającego do aparatu – w terminologii fotograficznej nazywa się to zakładaniem korekcji EV. Korekcję taką wprowadza się najczęściej przyciskiem oznaczonym symbolem +/- lub w menu ustawień aparatu (sposób zakładania takiej korekcji opisany jest w instrukcji obsługi danego aparatu). Gdy biały śnieg pokrywa większą powierzchnię kadru, korekcja ta powinna mieć wartość od +1,0 do +2,0 EV (dokładną wartość trzeba określić doświadczalnie). Przy takim ustawieniu śnieg na pewno wyjdzie dużo bardziej biały a zimowy pejzaż wyda się bardziej atrakcyjny.


ODCIENIE BIELI

Drugą ważną kwestią jest odpowiedni wybór balansu bieli, gdyż na kolorze białym i jego odcieniach różnice w temperaturze barwowej uwidaczniają się najbardziej. Śnieg – zamiast białej barwy – przybiera kolor wpadający w żółcie lub zgoła odmiennie – niebieskości. Prawidłowe ustawienie balansu bieli zależy od warunków atmosferycznych, także w pochmurny dzień ustawmy balans bieli „na chmurkę” - śnieg zamiast niebieskiego odcienia będzie miał bardziej naturalny kolor. W dzień słoneczny właściwy dobór balansu bieli może się nieco skomplikować – przy ustawieniu „na słoneczko” śnieg w nasłonecznionych miejscach będzie miał prawidłową barwę, lecz przybierze mocno niebieskie odcienie w miejscach zacienionych. By uniknąć tego efektu, można ustawić balans „na daszek”, lecz wtedy śnieg w słońcu przybierze lekko żółty odcień. W takich warunkach lepiej użyć pierwszego z ustawień (słoneczko), a zaniebieszczone cienie usunąć w programie graficznym lub zostawić je tak, by podkreślały chłód pory roku, podczas której zostały wykonane zdjęcia.


WARTO FILTROWAĆ

Skoro jesteśmy przy kolorach, warto zaopatrzyć się w filtr UV lub SKYLIGHT – zdjęcia wykonane z takimi filtrami będą miały mniejsze niebieskie zamglenie (spowodowane głównie odległością, dzielącą aparat i motyw fotografowany), niż te zrobione bez filtra. Akcesoria te dobrze sprawdzają się w górach, przy czym warto zaznaczyć, że z aparatami cyfrowymi lepiej działają filtry SKYLIGHT. Warto nosić je na obiektywie także latem, gdyż stanowią ochronę szkła obiektywu przed zabrudzeniami.

Mówiąc o filtrach, warto wspomnieć o sytuacji, gdy w słoneczny, zimowy dzień światło jest tak mocne, że nasz aparat nie jest w stanie wykonać prawidłowego naświetlenia zdjęcia – fotografie są prześwietlone (bez szczegółów w jasnych, białych miejscach obrazu), nawet po ustawieniu najmniejszej czułości w aparacie. W takiej sytuacji zakładamy na obiektyw filtr neutralny szary (ND o liczbie od 0.4 do 0.Cool – taki filtr ogranicza ilość światła wpadającego przez obiektyw. Filtry możemy nakręcić na obiektyw tylko w nieco bardziej rozbudowanych aparatach – takich, w których obiektyw nie chowa się do wnętrza aparatu po jego wyłączeniu.


… I MROZY NIESTRASZNE

Podczas robienia zimowych zdjęć pamiętajmy o tym, że w ujemnych temperaturach baterie znacznie obniżają swoją wydajność. Może okazać się, że świeżo naładowane akumulatorki pozwolą na wykonanie tylko 30%-40% liczby zdjęć, które wykonalibyśmy w domowych warunkach. Przydaje się więc dodatkowy komplet baterii noszony w ciepłym miejscu (np. w wewnętrznej kieszeni kurtki). Aby zaoszczędzić trochę energii, możemy wyłączyć ekran LCD – jest on najbardziej energochłonnym elementem aparatu – i kadrować zdjęcia przez wbudowany wizjer.

Gdy temperatura sięga minus 15-20 stopni Celsjusza, a aparat był narażony na działanie mrozu przez dłuższy czas, może zdarzyć się, że niektóre elementy mechaniki będą pracować wadliwie. Jeśli przysłona, zoom lub migawka odmówią współpracy, jedyne co możemy zrobić, to ogrzać aparat, ale uważajmy jak to robimy.

Chyba wszyscy wiemy co dzieje się z samochodową szybą, gdy wsiądziemy do oziębionego pojazdu – rozgrzane powietrze styka się z zimną szybą, a w efekcie skrapla się na niej para wodna. W ten sam sposób woda pojawia się w naszym aparacie - a jak wiadomo woda jest zabójcza dla jakiejkolwiek elektroniki, także tej, którą naszpikowane są współczesne aparaty cyfrowe. Aby nie dopuścić do skraplania, należy po powrocie z fotograficznych łowów, przed wejściem do ogrzanego pomieszczenia, wyjąć baterie, włożyć aparat do szczelnej foliowej torebki, pozostawić go w zamkniętej torbie fotograficznej lub etui tak, by uniknąć nagłego skoku temperatury. Aparat powinien poleżeć tak minimum pół godziny, z dala od źródeł ciepła. Następnie otwieramy torbę, a po upływie kolejnych (minimum) dwudziestu minut, wyjmujemy aparat z foliowej torebki, wkładamy baterie i możemy się cieszyć oglądaniem zrobionych zdjęć.

Jeśli podczas szaleństw na nartach lub sankach aparat wpadnie nam w śnieg, w żadnym wypadku nie można go włączać! Przy takim obrocie zdarzeń, natychmiast wyjmijmy z niego baterie, schowajmy aparat, a po powrocie do domu, otwórzmy w nim wszystkie zaślepki, klapki... i odłóżmy do całkowitego wyschnięcia – najlepiej na kilka dni.

Przestrzegając tych zasad, możemy cieszyć się wykonywaniem zdjęć w zimowej scenerii bez ryzyka uszkodzenia sprzętu, a fotografie wykonane z użyciem korekcji EV przez długie lata będą cieszyć nas oraz naszych bliskich. Chyba nic tak nie pozwala nam wracać, nawet po latach, do przeżytych, wspaniałych chwil, jak dobrze zrobione zdjęcia.






EKSPOZYCJA
czyli jak nie dać się oszukać


Nie ma co ukrywać, że nie każde zdjęcie wychodzi nam tak, jak byśmy tego chcieli. Niektóre są za jasne, inne znów za ciemne, z kolei te robione wieczorową porą często są rozmazane. Fotografia ma wiele wspólnego z malarstwem – te dziedziny łączy wiele pojęć. Jednym z nich jest opanowanie światła - zresztą zgodnie z definicją fotografia (z gr. photos – światło, graphein – rysować) jest rysowaniem światłem. Postaram się podpowiedzieć jak je opanować.

Ilość światła padającego na materiał światłoczuły (we współczesnych, cyfrowych aparatach jest nim matryca), potrzebna do wykonania prawidłowo naświetlonego zdjęcia, nazywana jest ekspozycją...
Pewnie niektórzy z Czytelników pamiętają jeszcze widok fotografa podchodzącego przed zrobieniem zdjęcia do osób fotografowanych ze światłomierzem w ręku i wykonywanie przez niego tajemniczych gestów przy twarzach modeli. Olbrzymia większość obecnie produkowanych aparatów fotograficznych (o ile nie wszystkie), posiada własny, wbudowany, działający automatycznie światłomierz, a te trzymane w dłoni widzimy najczęściej w filmach pokazujących pracę profesjonalnych fotografów. Skoro zawodowcy mierzą światło jak najdokładniej, widać, jest to ważna sprawa, no, ale... Prawie nikt, prócz wcześniej wspomnianych nie używa takich akcesoriów, więc po co mierzyć światło samemu, skoro potrafi to nasz aparat? Właśnie dlatego, że nie zawsze sobie dobrze radzi sam i często trzeba mu w tym pomóc.

Najprostsze aparaty kompaktowe nie dają nam możliwości wyboru sposobu pomiaru światła, lecz często pozwalają stosować korekcję EV (ang. Exposure Value – wartość ekspozycji). Do wykonywania zdjęć możemy wybrać jeden z trybów tematycznych (krajobraz, portret, noc, śnieg). Aparaty trochę bardziej skomplikowane pozwalają oprócz wyżej wspomnianych możliwości wybrać jeden z czterech trybów pracy światłomierza – A, S, M, P lub odpowiednio Av, Tv, M, P, (skróty oznaczeń trybów różnią się, w zależności od producenta aparatu).
Na prawidłowe naświetlenie zdjęcia mają wpływ trzy elementy – przysłona, czas naświetlania oraz ustawiona czułość matrycy. Prócz doboru tematu, to właśnie ustawienie tych elementów, najbardziej wpływa na wygląd fotografii. Aby rozwiązać tajemnicę właściwego wyboru trybu, powinniśmy poznać najpierw kilka pojęć z tym związanych:


A (Av) – tryb preselekcji przysłony – fotograf narzuca stałą wartość przysłony, do której światłomierz dobierze odpowiedni czas otwarcia migawki potrzebny do prawidłowego naświetlenia zdjęcia

S (Tv) – tryb preselekcji czasu – fotograf ustala czas otwarcia migawki, zaś światłomierz ustala prawidłową wielkość otworu przysłony

M – tryb manualny – światłomierz tylko wskazuje czy wybrane przez osobę fotografującą wartości przysłony i czasu pozwolą na wykonanie prawidłowo naświetlonego zdjęcia

P (auto) – tryb automatyczny – światłomierz sam dobierze wartość przysłony i czas otwarcia migawki

Bardziej rozbudowane aparaty oprócz wyboru trybu pracy światłomierza, pozwalają także na wybór sposobu mierzenia światła – wielosegmentowy (matrycowy), punktowy lub centralnie ważony (uśredniony). Określają one, które fragmenty obrazu światłomierz ma uznać przy obliczeniach za najważniejsze.


pomiar wielosegmentowy – używany najczęściej - światłomierz wylicza średnie wartości potrzebne do prawidłowego naświetlenia zdjęcia dla całej powierzchni kadru
pomiar punktowy – używa się go w trudnych warunkach, przy znacznych różnicach jasności elementów w kadrze – światłomierz przy pomiarze bierze pod uwagę tylko elementy znajdujące się w centrum kadru (bardziej zaawansowane aparaty dają możliwość zmiany położenia tego punktu)
pomiar centralnie ważony – jest sposobem pomiędzy pierwszym a drugim, wymienionym wyżej. Światłomierz podobnie jak w pomiarze punktowym skupia się na poprawnym naświetleniu wybranego przez nas fragmentu kadru, lecz bierze pod uwagę także poprawne naświetlenie pozostałych elementów.

Obecnie zdecydowana większość fotografów używa półautomatycznych trybów (preselekcji) – A i S, gdyż pozwalają one na zaoszczędzenie czasu, który musielibyśmy wykorzystać na własnoręczne ustawienie parametrów. Tryb manualny (M) pozwala na pełną kontrolę nad wykonywanym przez nas zdjęciem, jednak osoby początkujące mogą mieć problem z prawidłowym nastawieniem odpowiednich wartości. Tryb automatyczny (P) zaś nie daje nam żadnej kontroli nad parametrami, jednak daje uczucie pewności, że zdjęcie wyjdzie mniej więcej prawidłowo naświetlone.


Skoro już wiemy, że światłomierz często potrafi nas oszukać, warto przyswoić sobie przykładowe sytuacje, przy których powinniśmy zastosować korekcję EV wskazań automatu. Kiedy to robić? Oto kilka przykładowych sytuacji:

Fotografie jasnych obiektów (np. portrety) na ciemnym tle – jako, że ciemne elementy zajmują większość powierzchni kadru, światłomierz dąży do prawidłowego ich naświetlenia, powodując, że jasne fragmenty (np. twarz) wyjdą za jasne – często prawie lub całkiem białe. W takiej sytuacji powinniśmy użyć ujemnej korekcji EV (jej wielkość będzie się wahać w zależności od stosunku jasnych elementów do ciemnych) lub przełączyć sposób pomiaru na punktowy.
Fotografie ciemnych obiektów na jasnym tle – ta sytuacja jest przeciwnością powyższej – aby przykładowy kominiarz na śniegu nie wyszedł jak czarna plama, musimy zastosować dodatnią korekcję EV lub przełączyć sposób pomiaru na punktowy.
Zdjęcia pod światło – np. portret na tle zachodzącego słońca – aby osoba portretowana nie znikła w cieniu należy wprowadzić dodatnią korekcję EV... lub po prostu włączyć lampę błyskową
Jasne motywy fotografowane w słoneczny dzień – tu również stosujemy dodatnią korekcję (nawet do +3EV)
Makro jasnych obiektów (np. żółtych tulipanów) – przydaje się wprowadzenie niewielkiej korekcji EV (+1/3 do +1)
Sceny z dominującymi ciemnymi barwami (np. letni las) – ustawmy korekcję ujemną (-0,3 do -1EV)
Zdjęcia o świcie – o ile w scenie nie przeważają ciemne obiekty, zastosujmy korekcję dodatnią, nawet do +1,5EV
Czarne obiekty na ciemnym tle – powinniśmy wprowadzić ujemną korekcję o wartości od -0,5 do nawet – 2EV

Oczywiście przykłady można by mnożyć w nieskończoność, lecz i tak nie istnieje korekcja – panaceum. Wartości korekcji podane wyżej są wartościami przykładowymi – dokładną wielkość korekcji powinniśmy ustalić doświadczalnie.




Kompozycja,
czyli jak to poukładać


Polskie kadry niedawno wróciły z Igrzysk Olimpijskich, przywożąc medale... jednak kącik porad fotograficznych nie powstał po to, by dyskutować o sporcie. Dlatego właśnie w tym odcinku zajmiemy się tym, o czym powinniśmy pamiętać, aby nasze kadry (fotograficzne) także zasłużyły na medal.


Kadr w terminologii fotograficznej to pojedynczy obraz zarejestrowany na matrycy lub klatce filmu fotograficznego, ograniczony ramami pola naświetlanego przez aparat... a mówiąc prościej – jest to najczęściej prostokąt (rzadziej kwadrat), w którym musimy zmieścić wszystko, co chcemy ująć na zdjęciu.


Złoty podział
Od wielu wieków jesteśmy wzrokowo przyzwyczajani (zazwyczaj nieświadomie) przez malarstwo, film, fotografię oraz sztukę użytkową, do prawideł kompozycyjnych wprowadzonych już przez Euklidesa. Jeśli nie chcemy, by nasze fotografie były dziełem przypadku – kompozycja zdjęcia powinna być przemyślana. Wygląd zdjęcia i rozmieszczenie elementów w kadrze powinniśmy najpierw „zobaczyć” w swojej wyobraźni... w końcu nie na darmo mówi się, że zdjęć nie robi aparat, lecz człowiek i jego mózg. Fotograf powinien wiedzieć, jak to wszystko poukładać...

Mocne punkty
Zasada złotego podziału (trójpodziału) i mocnych punktów obrazu, nieco upraszczając, polega na podzieleniu kadru czterema liniami przechodzącymi przez punkty umieszczone na 1/3 długości danej krawędzi kadru, mocne punkty zaś powstają na przecięciu tych linii. Istnieje też drugi sposób wyznaczania mocnych punktów – dzielimy kadr przekątną i prowadzimy od niej dwie proste prostopadłe do pozostałych wierzchołków.


Skoro już wiemy, co to jest trójpodział oraz gdzie znajdują się mocne punkty obrazu, warto dowiedzieć się, co one tak właściwie nam dają. Przyjmuje się, że oko ludzkie patrząc na zdjęcie, szuka najpierw tematu właśnie w mocnych punktach, czyli ważne motywy umieszczone w tych czterech punktach będą wyglądały korzystniej niż np. w centrum kadru. Możemy wykorzystać (zapełnić) jeden mocny punkt, dwa... znacznie rzadziej trzy lub cztery – zależy to od tego jaki mamy pomysł na daną scenę. Można poprowadzić także główny motyw (np. drogę) przez dwa mocne punkty.

Mocne linie
A co z trójpodziałem? Przeprowadzone przez nas linie dzielą nasz kadr na moduły. Jeśli fotografujemy krajobraz (także ten w tle za modelami), przeprowadźmy horyzont przez jedną z poziomych linii. W przypadku, gdy zależy nam na ciekawym układzie chmur – przez dolną. Kiedy chcemy zaakcentować to, co znajduje się na ziemi (np. łan zawilców lub grupę ludzi) – poprowadźmy horyzont górną linią trójpodziału. Pionowe linie pokazują nam, gdzie najkorzystniej umieścić, np. samotne drzewo lub kościelną wieżę, gdzie powinna kończyć się linia lasu lub gdzie budynek ustąpi miejsca ulicy.


Plany nie tylko na przyszłość
Warto wspomnieć także o planach, czyli przestrzeni na zdjęciu. Jak nam wiadomo, zdjęcie jest płaskie, więc jak pokazać na nim głębię krajobrazu? Tu z pomocą przychodzą nam plany: pierwszy, drugi (średni) i dalszy (tło). Plan pierwszy to to, co znajduje się w kadrze i jest najbliżej fotografującego – służy zazwyczaj tylko nadaniu przestrzenności i nie powinien odwracać uwagi od tematu głównego. Plan średni to wszystko, co leży pomiędzy planem pierwszym a dalszym (tłem zdjęcia).

Kierunek na zdjęciu
Przy układaniu kadru, przydaje się także wiedza o kierunku czytania zdjęcia. W naszej kulturze pismo czyta się od lewej strony, wzrok podąża w prawo, a dopiero później z góry na dół. Ten sam kierunek stosujemy nieświadomie oglądając zdjęcie, a w związku z tym, postać idąca w prawo i do góry wyda się nam podążającą gdzieś, zaś idąca w lewo będzie skądś wracać. Droga wychodząca z lewego, dolnego brzegu kadru, prowadząca w prawo, wyda nam się drogą ku czemuś, a nawet ta sama droga, zaczynająca się w górnej, lewej części kadru, prowadząca ku dołowi i w prawo, będzie drogą powrotną.

Najczęstsze błędy – jak ich uniknąć
Jakie podstawowe błędy widuje się na zdjęciach? Uniknięcie niżej wymienionych, da nam bezspornie lepszy efekt:

zabałaganione tło – dotyczy to głównie zdjęć portretowych oraz zbliżeń pojedynczych obiektów (np. kwiatów). Dobrze jest, gdy główny motyw fotografowany jest na jednolitym tle, a w razie gdy jest to niemożliwe, warto trzy razy upewnić się, czy np. zza głowy modela nie wystaje jakiś słup lub nie wyrasta drzewo. Tło nie powinno także konkurować kolorystyką lub mnogością detali z motywem głównym. Lepiej zostawić w kadrze pewien niedosyt niż przesyt elementów, który łatwo może przerodzić się w chaos.
architektura w tle – częstym błędem zdjęć pozowanych na tle wiekowych budynków (lub krajobrazu) jest to, że osoby pozujące stoją za daleko od fotografa, w związku z tym trudno jest odszukać je na zdjęciu. Jeśli staną w znacznej odległości od tła, będą dobrze widoczne na zdjęciu, a budynki także uchwycimy w całości.
za szeroki kadr – sporo osób fotografujących stara się pokazać w kadrze wszystko, co zasługuje na uwagę. Jednak w natłoku tematów, gdzieś gubi się to, co miało być elementem przewodnim zdjęcia. Lepiej jest zrobić kilka zdjęć, ale ze skupieniem na poszczególne rzeczy lub osoby, które chcemy pokazać.
za ciasny kadr – obiekt „szczelnie” wypełniający powierzchnię kadr najczęściej wygląda mało korzystnie – jakby chciał rozepchać ramy zdjęcia. Warto więc zostawić naszemu motywowi trochę „oddechu” - nawet jeśli jest przedmiotem nieożywionym. W bliskich kadrach istnieje też ryzyko, że będziemy zmuszeni „uciąć” modelowi rękę lub nogi... i nie będzie to błędem, o ile krawędź kadru będzie „cięła” kończynę w połowie długości jej kości. Warto pamiętać też o tym, by w przypadku osób, zwierząt lub przedmiotów będących w ruchu, zostawić więcej wolnego miejsca „z przodu”, czyli w kierunku ruchu lub w kierunku, w który skierowany jest wzrok modela.


Mawia się często, że zasady są po to, aby je łamać... po co więc te wszystkie informacje? Między innymi po to, by wiedzieć co się łamie albo od czego można odstępować. Zapewniam, że przyswojenie sobie wymienionych zasad przyniesie nam plon w postaci dobrze skadrowanych zdjęć.

No i pamiętajmy... pracując nad kompozycją, oczywiście nie należy zapominać o poprawnej ekspozycji oraz o tym, że aparat można trzymać zarówno poziomo jak i pionowo.





Zdjęcia jak chili


Ostrość jest kluczowym elementem technicznej wartości naszych zdjęć – to właśnie ona najczęściej decyduje o poprawności zdjęcia. Warto więc zadbać, by prócz tematu, także i ona odegrała ważną rolę w naszym fotografowaniu.

Zdjęciem ostrym nazywamy takie, w którym wyrazistość fotografowanego tematu jest bardzo zbliżona do obrazu zarejestrowanego przez aparat lub mówiąc prościej – zdjęcie wyraźne.


Zdecydowana większość współcześnie produkowanych aparatów fotograficznych wyposażona jest w system automatycznego ustawiania ostrości, który nazywamy Auto Focusem (AF). Mechanizm ten radzi sobie dobrze w większości typowych przypadków, a po zaznajomieniu się ze sposobami działania różnych trybów jego pracy, możemy poradzić sobie także w nietypowych sytuacjach.


Bardziej rozbudowane aparaty pozwalają nam wybrać miejsce na obrazie, w którym aparat ma „złapać” ostrość – polega to na wyborze w wizjerze lub na ekranie LCD jednego z kilku lub kilkunastu pól autofokusa. Jeśli nasz aparat nie umożliwia nam takiego wyboru, zawsze możemy złapać ostrość w centralnym punkcie, po czym z wciśniętym do połowy spustem migawki przekadrować nasze zdjęcie i dopiero docisnąć spust do końca. Dobre aparaty zazwyczaj pozwalają także na wybór trybu działania AF:

Praca ciągła polega na tym, że aparat cały czas (przy wciśniętym do połowy spuście migawki) szuka ostrości „podążając”, a raczej przewidując położenie poruszającego się obiektu. Funkcja ta jest bardzo przydatna w trakcie wykonywania zdjęć sportowych, zwłaszcza sportów motoryzacyjnych. Według komunikatów producentów, profesjonalne aparaty potrafią przewidzieć ruch mknącego bolidu formuły F1. Należy jednak pamiętać, że długa praca w tym trybie przyczyni się do szybkiego wyczerpania akumulatorów w aparacie.
Praca pojedyncza polega na jednokrotnym złapaniu ostrości, oczywiście po wciśnięciu przez nas spustu migawki.


Producenci aparatów fotograficznych prześcigają się w wymyślaniu udoskonaleń autofocusa, w związku z tym niektóre aparaty oferują nam dodatkowe funkcje:
śledzenie AF – gdy już ustawimy ostrość na wybrany obiekt, aparat zapamiętuje go (nawet jeśli jest to jeden kwiat w bukiecie) i w przypadku, gdy poruszamy aparatem, ten pamięta przedmiot na którym się skupiliśmy i podąża za nim ostrością;
rozpoznawanie twarzy – aparat sam wyszukuje w wybranym przez nas kadrze twarz i automatycznie ustawia ostrość w tym miejscu;
rozpoznawanie uśmiechu – działa podobnie jak powyższa funkcja, ale dodatkowo niektóre aparaty potrafią wykryć ruch warg przy układaniu się do uśmiechu i otworzyć migawkę wtedy, gdy osoba się uśmiecha;
inteligentny AF – aparat „uznaje” jakiś element za najważniejszy w kadrze i ustawia ostrość na ten obiekt;
pomiar światła w wybranym przez nas punkcie AF – miejsce, w którym ustawiliśmy ostrość, jest najważniejsze w kadrze, zatem zamiast mierzyć punktowo ekspozycję na tym obiekcie, aparat zrobi to za nas;
rozpoznawanie zamknięcia oczu – aparat wykrywa to, czy osoba lub jedna z fotografowanych przez nas osób ma zamknięte oczy. Jeśli tak jest, urządzenie poinformuje nas o tym stosowną ikonką na wyświetlaczu.

Skoro producenci aparatów obdarzyli nas wielością funkcji ułatwiających prawidłowe ustawienie ostrości, teoretycznie nie powinniśmy mieć z tym problemu, jednak pomimo tych udogodnień, zdjęcia nie zawsze wychodzą tak ostre, jak byśmy tego chcieli. O czym jeszcze więc powinniśmy pamiętać?

Pierwszym i głównym czynnikiem wpływającym na ostrość jest nasz obiektyw. Krótko – im lepszy obiektyw, tym lepiej i szybciej będzie sobie radził w każdych warunkach. Im dłuższy obiektyw, tym większe prawdopodobieństwo poruszenia kadru, należy więc użyć znacznie krótszego czasu otwarcia migawki niż w krótszych obiektywach, aby nasze zdjęcie wyszło ostre. Czas otwarcia migawki musi być dostosowany do długości ogniskowej. Przyjmuje się, że dla danej ogniskowej granicznym, bezpiecznym czasem jest ułamek o postaci 1/długość ogniskowej, wyrażany w sekundach.



Czasy te można wydłużyć, jeśli zwiększymy stabilność aparatu, a można to zrobić następującymi metodami:
przede wszystkim użyciem statywu – w przypadku jego zastosowania możemy dowolnie przedłużyć czas, jeśli zaś nie posiadamy takiego akcesorium, z pomocą może przyjść zwykły woreczek wypełniony piaskiem lub grochem, na którym stabilnie ustawimy nasz aparat;
włączenie stabilizacji obrazu (o ile aparat posiada taką funkcję);
powolne, równomierne naciskanie spustu;
wstrzymanie oddechu w trakcie zwalniania migawki;
oparcie się o drzewo lub mur;
trzymanie aparatu w rękach z łokciami opartymi o klatkę piersiową;
czas otwarcia migawki można także skrócić podnosząc w aparacie wartość ISO.

Jednak czasem nawet przy zastosowaniu statywu, zdjęcia (zwłaszcza w dużym powiększeniu) nie wychodzą całkowicie ostre. W takich przypadkach należy użyć wężyka spustowego lub pilota do zdalnego wyzwalania migawki, a gdy nasz aparat jest lustrzanką i ma taką funkcję – po ustawieniu kadru włączmy wstępne podnoszenie lustra.

Skoro już wiemy jak ustawić AF, by złapać ostrość, powinniśmy także dowiedzieć się, kiedy wygodniej będzie pracować nam z ręcznym ustawianiem ostrości (MF – Manual Focus). Jak już się dowiedzieliśmy, AF bardzo dobrze radzi sobie w większości sytuacji, ale by funkcjonował prawidłowo, powinien mieć choć trochę światła (trochę jest pojęciem względnym, gdyż ludzkie oko potrzebuje go znacznie mniej niż aparat fotograficzny). Jeśli przyszło nam robić zdjęcia w nieciekawych warunkach, a światła jest za mało - przez co aparat wielokrotnie szuka ostrości, lecz nie może jej znaleźć - pomocne okaże się dostępne w niektórych aparatach światełko wspomagające AF lub zewnętrzna lampa błyskowa, która także doświetla nasz kadr w trakcie wciskania do połowy spustu migawki.
Ostrości nie złapiemy też automatycznie na jednolitej powierzchni (gładkiej ścianie, czystej kartce papieru wypełniającej kadr lub na suficie), lecz wystarczy niewielki punkt kontrastujący z płaszczyzną, by aparat sobie poradził z prawidłowym odwzorowaniem ostrości. Dzieje się tak, ponieważ aparat szuka w zaproponowanym przez nas miejscu sąsiadujących ze sobą, kontrastujących elementów i to właśnie dzięki nim możliwe jest automatyczne ustawienie ostrości.
Problematyczne może okazać się robienie zdjęć delikatnym roślinom w czasie wietrznej pogody – jak wiadomo kołyszą się wtedy we wszystkie strony, a przy niejednostajnych ruchach ciągły tryb pracy AF potrafi się „gubić”. Praca w trybie pojedynczym także nie przynosi pożądanych rezultatów, gdyż ciężko nam przewidzieć, w którą stronę akurat wychyli się źdźbło. Ciężko także ustawić automatycznie ostrość na półprzezroczystych obiektach (pajęczyny, szyba). W takich sytuacjach najlepiej jest przełączyć tryb pracy AF na używany już coraz rzadziej tryb manualny (MF) – o ile nasz aparat pozwala nam na taki zabieg.

Korzystając z dobrodziejstw współczesnej elektroniki, przy fotografowaniu zwolnieni jesteśmy (no, może nie stuprocentowo) z kontrolowania ostrości, przez co możemy się skupić dokładniej na poprawności pozostałych elementów wykonywanego przez nas zdjęcia... i pamiętajmy – zdjęcie powinno być ostre! Chyba, że naszym zamysłem było zrobienie zdjęcia nieostrego, ale o planach i zamierzeniach poczytają Państwo w jednym z następnych odcinków porad fotograficznych.





Trudne wybory

Lato zbliża się do nas wielkimi krokami. Ostatnie chwile przed urlopem lub wakacjami często wykorzystywane są na zakup nowego aparatu fotograficznego, a sprzedawcy kuszą nas promocjami i hasłami: "16 Megapixeli, 20x zoom optyczny!". W tym odcinku porad podpowiem, na co faktycznie należy zwracać uwagę.

O ile w niewielkich, typowo fotograficznych sklepach czasem możemy spotkać się z kompetentnym sprzedawcą, o tyle w większości sklepów dużych sieci oraz w sklepach internetowych trudno spotkać kompetentnego sprzedawcę. Niestety, zadając pytanie „Który aparat poleciłby mi Pan?”, możemy liczyć na to, że sprzedawca wymieni modele, które „zalegają mu na stanie” lub te, na których zarabia najwięcej.

Wybierając się do sklepu po aparat, powinniśmy wiedzieć czego szukamy. Obecnie producenci aparatów prześcigają się w wymyślaniu coraz to nowszych modeli aparatów, także wymienianie konkretnych modeli mija się z celem, zwłaszcza, że podstawowe parametry, które mają wpływ na jakość zdjęcia pozostają bez zmian, a są to:

Matryca
Często dajemy się złapać na hasło głoszące nowinę o nastu megapixelach dostępnych w nowym sprzęcie, jednak niewielu z nas zdaje sobie sprawę, że 3-3,5 megapixeli wystarczy do wykonania „pocztówkowej” odbitki, a 5-6 megapixeli wystarczy do wykonania zdjęcia formatu A4 (21x30cm). Odpowiedzmy sobie sami jak często zamawiamy tak duże odbitki. O wiele ważniejszym parametrem matrycy jest jej wielkość. Zasada jest prosta – w zdecydowanej większości przypadków, im większa matryca – tym lepsza jakość zapisywanych przez nią zdjęć. Dziesiątki miliony pixeli upchane na matrycy często o rozmiarach 5.27 x 3.96 mm powodują powstawanie szumów, szczególnie w słabych warunkach oświetleniowych. Jeśli mamy cyfrowy aparat, zróbmy test: zróbmy dwa zdjęcia wieczorową porą – pierwsze przy aparacie ustawionym na zapis największych rozmiarów zdjęcia, drugie – przy ustawieniach średniej wielkości. Drugie zdjęcie powinno mieć lepszą jakość. Oczywiście nie twierdzę, że aparaty z mniejszą ilości megapixeli robią lepsze zdjęcia – chcę tylko uwrażliwić Czytelników, że liczba megapixeli nie powinna być głównym kryterium w wyborze aparatu.

Obiektyw
To od niego zależy uniwersalność aparatu – mało tego – często ma większy wpływ na jakość zdjęcia niż matryca rejestrująca obraz. W reklamie zazwyczaj wymienia się jeden parametr, który najmniej mówi o jego jakości, a jest to zoom. Przyjęło się, że im większy zoom tym większe „zbliżenie” możemy zrobić za jego pomocą, a tak naprawdę napis „zoom 12x” informuje nas o tym ile razy możemy zwiększyć ogniskową (długość obiektywu) w danym aparacie. Oglądając np. transmisje z zawodów lekkoatletycznych widuje się tam fotoreporterów z półmetrowymi obiektywami, służącymi do wykonywania sporych zbliżeń. Może trudno będzie w to uwierzyć, ale zoom tych obiektywów wynosi 1x. Podobnie jak wartość zoom w obiektywach ultraszerokokątnych nazywanych popularnie rybim okiem – tam też wynosi ona 1x.
Im większy jest zakres ogniskowych (zoom), tym gorsza jakość wykonywanych nim zdjęć (oczywiście jeśli chodzi o obiektywy w podobnej cenie), także lepiej nie szaleć z jak największym mnożnikiem. Lepiej zwrócić uwagę na jak najszerszy kąt widzenia obiektywu, co przydaje się podczas robienia zdjęć w pomieszczeniach oraz podany (czasem na obiektywie, częściej w instrukcji aparatu) ekwiwalent ogniskowej dla 35mm. Jeśli nie fotografujemy zwierząt, w zupełności wystarczy nam zakres 28-200mm, co daje zoom około 7x.
Bardzo ważna jest także jasność obiektywu wyrażana liczbą np. 1:2.8 lub 1:3,5-6. W pierwszym przypadku oznacza ona, że obiektyw jest jednakowo jasny w całym swoim zakresie, zaś gdy podane są liczby od-do, pierwsza liczba dotyczy obiektywu ustawionego na najszerszy kąt widzenia, druga zaś, na największe jego zbliżenie. Oczywiście lepiej wybrać pierwszy wariant, dodatkowo zwracając uwagę na to, aby liczba po dwukropku była jak najmniejsza. Warto też poznać fakt, że obiektyw o większej średnicy posiada lepszą jakość niż ten węższy.


Wiemy już co wpływa na jakość obrazu rejestrowanego przez aparat. Przed zakupem aparatu warto zadać sobie pytanie: do czego będzie nam on służył?


Jeśli zależy nam głównie na niskim stopniu trudności wykonywania zdjęć, nie chcemy nosić ze sobą często ciężkiej torby fotograficznej oraz zależy nam na niskiej cenie – wybierzmy kieszonkowy, kompaktowy aparat. W takich aparatach najczęściej wciskamy tylko spust (tryby automatyczne, półautomatyczne i manualne są dostępne w menu, ale dostęp do nich zabiera nam sporo cennego czasu), a jakość zdjęć jest najgorsza, gdyż wyposażone są one w małe matryce i obiektywy. Aparatem kompaktowym jednak spokojnie możemy zrobić zdjęcie do domowego albumu.


Tak zwane hybrydy starają się łączyć zalety kompaktów i lustrzanek, jednak tak naprawdę nie mają nic wspólnego z lustrzanką, w której obraz przenoszony jest do wizjera za pomocą lustra. Aparaty takie mają duże, uniwersalne obiektywy i matryce większe niż kieszonkowe aparaty i są stosunkowo lekkie ale mają jedną wadę – często kosztują prawie tyle, co amatorska lustrzanka ze standardowym obiektywem dająca dużo lepszą jakość obrazu. Jeśli zależy nam na aparacie „do wszystkiego” a cena ogrywa dużą rolę, wybierzmy aparat hybrydowy.


Lustrzanki oferują nam najlepszą jakość zdjęć oraz pozwalają szybciej i wygodniej zmienić parametry zdjęcia, są więc najlepszym wyborem jeśli naszym priorytetem jest jakość zdjęć. Łatwiej będzie wymienić sytuacje w których lustrzanka będzie nam przeszkadzać, a są to np. piesze wędrówki – lustrzanka waży zdecydowanie więcej niż aparat kompaktowy lub hybryda, także po czasie na pewno zacznie nam ciążyć. Zakup lustrzanki z reguły nie oznacza końca wydatków związanych z zakupem aparatu. Sprzedawane są one często z jednym obiektywem o zakresie około 18-55 lub 18-70, co wystarcza do zrobienia zdjęć krajobrazu lub uwiecznienia domowej imprezki, jednak jeśli chcemy robić zdjęcia portretowe, sportowe lub okaże się, że ten obiektyw nie wystarcza do tych zastosowań i będziemy musieli dokupić drugi – dłuższy, co wiąże się z kosztem wartości co najmniej aparatu kompaktowego.


Na co jeszcze zwrócić uwagę? Przy wyborze aparatu kompaktowego lub hybrydowego, ważna jest wielkość wyświetlacza LCD – w końcu to na nim będziemy obserwować kompozycję i ostrość zdjęcia. Dobrze jest, gdy wybrany przez nas aparat działa na zwykłe baterie lub akumulatorki – gdy wyczerpie się nam aktualnie używana bateria, nie będzie problemu z zakupem nowej. Jeśli zamierzamy zająć się fotografią na poważnie, nie bez znaczenia jest dostępność akcesoriów do danego aparatu (wężyk lub pilot spustowy, filtry, konwertery...). W aparatach cyfrowych przydatna okazuje się funkcja zapisu w formacie RAW, który daje nam możliwość poprawy „niedociągnięć” spowodowanych błędnym ustawieniem ekspozycji i balansu bieli. Nie bez znaczenia jest także marka – lepiej wybrać aparat firmy produkującej aparaty od lat (nikon, canon), niż firmy robiącej wszystko – od tosterów do telewizorów.
Na co nie zwracać uwagi? Odpowiedź jest prosta – na używane często hasło „zoom cyfrowy” gdyż powiększanie nim obrazu podobne jest do oglądania wydrukowanego zdjęcia przez lupę – stracimy mnóstwo jakości obrazu.

Nie dajmy się jednak zwariować przy wyborze aparatu. Mówi się, że dobry muzyk zagra i na kiju... a i widuje się dobre zdjęcia robione puszką po kawie lub pudełkiem po butach (oczywiście z włożonym do środka negatywem). Aparat jest tylko narzędziem, którego używanie powinno sprawiać niezłą frajdę, dlatego przed zakupem sprawdźmy jak leży nam w ręku.




Szeroko i wąsko


Mówi się, że fotografa w procesie twórczym ogranicza tylko wyobraźnia i jest w tym sporo prawdy...
Jednak chyba każdy z nas próbował kiedyś zrobić zdjęcie licznej grupie ludzi, przemawiając jednocześnie do zebranych: „Proszę ustawić się bliżej siebie, bo nie obejmę wszystkich!”

Oczywiście, gdyby się uprzeć, można by znaleźć więcej czynników ograniczających nas przy robieniu zdjęć, lecz w tym odcinku porad fotograficznych poznamy dokładniej to, co jest najważniejsze w aparacie, czyli obiektyw.

W poprzednim miesiącu dowiedzieli się Państwo, że pojęcie „zoom” nie mówi nic o długości obiektywu (zbliżeniu jakie możemy nim uzyskać). Wszystkie dane na ten temat możemy znaleźć na jego obudowie.



Pierwszą liczbą lub dwiema (oddzielonymi myślnikiem) jest długość ogniskowej obiektywu w milimetrach. Dlaczego na niektórych obiektywach spotyka się jedną ogniskową, a na innych dwie? Odpowiedź jest prosta: obiektywy z podaną jedną ogniskową są stałoogniskowe, czyli nie potrafią zmieniać ogniskowej (zoomować). Zmiana ogniskowej nazywana jest popularnie zoomem – stąd obiektywy o zmiennym parametrze ogniskowej są nazywane popularnie zoomami. W takich obiektywach pierwszym parametrem jest długość obiektywu przy najkrótszej ogniskowej, druga liczba oznacza najdłuższą ogniskową tego obiektywu.
Po oznaczeniu długości obiektywu wymienia się jego jasność, czyli ilość światła przepuszczanego przez układ optyczny do środka aparatu. Wielkość jasności jest kwadratem stosunku średnicy obiektywu do jego długości. Im większa liczba podana po dwukropku, tym obiektyw jest ciemniejszy. Najczęściej spotykane obiektywy, mają jasność w granicach 1,4 – 5,6.

Skoro już wiemy, co oznaczają liczby nadrukowane na naszym obiektywie, pora dowiedzieć się co dają nam w praktyce.
Obiektywy możemy podzielić na grupy. Bez wchodzenia w szczegóły konstrukcji ich budowy, wyróżniamy dwa podziały – w obu sortuje się pulę „szkieł” ze względu na ich ogniskową. Pierwszego podziału dokonujemy pod względem możliwości zmiany długości obiektywu - występują w nim obiektywy stałoogniskowe (zazwyczaj o lepszych parametrach lecz mniej uniwersalne) i zmiennoogniskowe (tzw. „zoom”).
Według drugiego podziału segregujemy obiektywy ze względu na ich długość:
ultraszerokokątne – <12 mm - potocznie nazywane rybim okiem. Obiektywy tego typu potrafią uchwycić nawet panoramę o kącie widzenia 180 stopni, jednak bardzo mocno zniekształcają obraz
szerokokątne - >12>35 mm – obiektywy obejmujące szerszy plan niż ludzkie oko, jednak nie zniekształcające tak mocno (lub wcale) perspektywy jak szersze układy
standardowe - >35>70 mm – obiektywy zbliżone kątem widzenia do ludzkiego oka.
teleobiektywy – powyżej 70 mm – obiektywy powiększające obraz (w stosunku do obrazu widzianego ludzkim okiem), działające na zasadzie lunety.

Obiektywy typu rybie oko wykorzystuje się głównie do zdjęć krajobrazu, lecz coraz częściej widuje się reportażowe lub portretowe ujęcia wykonywane tak szerokim kątem, jednak dla oka ludzkiego wydają się mocno nienaturalne, a gdy będziemy musieli przejrzeć kilkanaście lub kilkadziesiąt ujęć tego typu, zaczną się nam męczyć oczy.


Obiektywy szerokokątne wykorzystuje się przede wszystkim do zdjęć krajobrazu, architektury oraz reportażu, co jednak nie dyskwalifikuje tego typu „szkieł” jako obiektywy portretowe. Ten typ obiektywu jest niezastąpiony podczas fotografowania w niewielkich wnętrzach.


Zdjęcia z obiektywów standardowych, jako zbliżonych ogniskową do ludzkiego oka, wydają się nam być najbardziej zbliżone do ludzkiego postrzegania świata. Popularne „pięćdziesiątki” stosowane są w wielu sytuacjach, począwszy od portretu, skończywszy na zdjęciach kwiatów.


Teleobiektywy wykorzystywane są wtedy, gdy nie możemy podejść blisko fotografowanego motywu, np. w zdjęciach przyrodniczych (do dobrych zdjęć zwierząt potrzebny jest obiektyw o długości minimum 300-400 mm) lub podczas zawodów sportowych.


Należy także pamiętać, że to właśnie od obiektywu zależy głębia ostrości uzyskana na zdjęciu. Maleje ona wraz ze wzrostem długości obiektywu oraz wraz ze zwiększaniem otworu przysłony. Wyobraźmy sobie Głębia ostrości, to inaczej mówiąc – stopień rozmazania tła. Ładniejszą głębię ostrości uzyskujemy z obiektywów wyposażonych w 9 lub 11 listków przysłony. Właściwie, im więcej listków, tym bardziej miękkie będzie to rozmycie.


Wiemy już, że im większy otwór, tym krótszego czasu musimy użyć by prawidłowo naświetlić nasze zdjęcie. Obiektywy z liczbą 4 5,6 lub 6 niejako wymuszą na nas (oczywiście, gdy naszym założeniem nie jest zrobienie ruszonego - nieostrego zdjęcia) włączenie lampy błyskowej, a to przeważnie psuje nastrój i plastykę światła układającego się na naszych zdjęciach.
Jasne obiektywy są też zazwyczaj lepiej wykonane od ciemniejszych, jednak kosztują majątek. Na szczęście coraz częściej producenci obiektywów instalują w swoich wyrobach - także o jasności 4 lub 5,6 - optyczną stabilizację obrazu, która pozwala nam fotografować w niesprzyjających warunkach. Z poprzednich odcinków porad fotograficznych dowiedzieli się Państwo, że im dłuższy obiektyw, tym krótszy czas otwarcia migawki powinien być użyty, by zdjęcie wyszło ostre. W związku z tym, krótkie – szerokokątne obiektywy nie muszą być koniecznie wyposażone w system stabilizacji obrazu, ponieważ czasy wymagane do wykonania ostrego zdjęcia pozwolą nam nawet na robienie zdjęć niedługo przed zmrokiem. Należy pamiętać o tym, że stabilizacja nie jest zamiennikiem jasności – jasny obiektyw pozwoli nam użyć krótszego czasu naświetlenia, (co może mieć decydujące znaczenie przy fotografowaniu poruszających się obiektów), a także mocniej rozmyć tło zdjęcia.

Często mówi się, że od obiektywu zależy także perspektywa. W fotografii termin perspektywy związany jest z dwoma pojęciami. Pierwsze dotyczący położenia aparatu – i tu rozróżniamy perspektywę: normalną (z wysokości oczu fotografującego), żabią (aparat ustawiony jest na wysokości łydek lub niżej) oraz ptasią (np. przy aparacie podniesionym na rękach wyciągniętych w górę lub gdy wykonujemy zdjęcia np. z okna pierwszego piętra), ale nie to pojęcie perspektywy będzie interesować nas w tym odcinku.
Drugim pojęciem perspektywy jest stopniowe zmniejszanie się wielkości przedmiotów w zależności od odległości między obserwującym a danym obiektem. Zmieniając ogniskową bez zmiany odległości od tematu zdjęcia, odległość między nami a przedmiotami nie zmienia się – zmienny jest tylko kąt widzenia obiektywu (stopień przybliżenia) i skala odwzorowania – zmienia się wielkość przedmiotu na zdjęciu, a nie jego odległość. W związku z tym zmiana perspektywy jest pozorna. Aby łatwiej zrozumieć to pojęcie, wystarczy wziąć do rąk lunetę.


Spójrzmy gołym okiem na prostą ulicę – latarnie maleją wraz ze wzrostem odległości, ale stopniowa zmiana wielkości jest dla nas całkowicie naturalna – w końcu tak patrzymy od urodzenia.
Popatrzmy teraz w to samo miejsce przez lunetę – zobaczymy wszystko jakby zbliżone do nas, zmniejszą się odległości pomiędzy latarniami, wydają się być bliżej siebie... oczywiście wydają się, gdyż takie zniekształcenie perspektywy jest tylko pozorem. Takie „spłaszczanie” perspektywy jest charakterystyczne dla teleobiektywów.
Wykonajmy jeszcze ostatnie ćwiczenie – przyłóżmy lunetę do oczu, ale odwrotnie (okularem na zewnątrz). Droga wydaje się nam być dłuższa niż w rzeczywistości. Wielkość latarni maleje dużo szybciej niż w pierwszym doświadczeniu, wydają się być dalej od siebie. To zniekształcenie perspektywy charakterystyczne dla obiektywów szerokokątnych. Te ćwiczenie doskonale obrazują także tzw. autoportrety, czyli zdjęcia wykonane samemu sobie, aparatem trzymanym w rękach wyciągniętych przed siebie. Fragmenty twarzy będące blisko obiektywu wydadzą się nam nieproporcjonalnie duże w porównaniu do tych nieco bardziej oddalonych (nos będzie większy niż w rzeczywistości, a uszy mniejsze).

Oczywiście wszystkie te informacje dotyczą także aparatów kompaktowych, wyposażonych w jeden obiektyw. Parafrazując, są one zazwyczaj sobie sterem, żeglarzem, okrętem... czyli obiektywem szerokokątnym, standardowym i tele w jednym.
Jednak, gdy chcemy się brać za fotografię na poważnie, nie można ulec pokusie przy wyborze obiektywu i kupić jeden – uniwersalny. Wprawdzie obiektywy o dużych rozpiętościach ogniskowych są tańsze i ważą zdecydowanie mniej niż dwa lub trzy wyspecjalizowane, ale w większości przypadków mają gorsze właściwości optyczne (głównie ostrość).

Warto dokładnie poznać nasz obiektyw, by w pełni wykorzystać jego możliwości, ponieważ każdy z modeli pracuje inaczej przy różnych ogniskowych i wartościach przysłony (raz jest bardziej, raz mniej ostry). W końcu to on (oczywiście oprócz fotografa) ma największy wpływ na wygląd zdjęcia.
Powrót do góry
Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach



 
 

© 2001 - 2009 OnePhoto.net

reklama |  kontakt |  zasady |  regulamin |  faq |  zgłoś błąd